Menu

Rozmowa z Krzysztofem Kliniewskim

Prezentujemy wywiad z lokalnym kolekcjonerem, który zdecydował się opowiedzieć nam o swojej pasji i zbiorach. Pan Krzysztof Kliniewski jest nauczycielem przedmiotów zawodowych w szkole średniej. Jest także pasjonatem historii. Jego konikiem jest przeszłość dotycząca Nowego Miasta Lubawskiego i okolic.

Miejska Biblioteka Publiczna: Skąd wzięła się Pana pasja? Od jakiego przedmiotu zaczęła się kolekcja?

 Pan Krzysztof Kliniewski: Wszystko zaczęło się już w szkole podstawowej, gdy trafiły w moje ręce pierwsze znaczki, opakowania po czekoladkach czy naklejki po coca-coli. Teraz wydaje się to śmieszne, ale kiedyś było fascynujące i wciągające. Przez cały okres szkolny zbierałem różne przedmioty. Myślę, że duży wpływ na rozwiniecie moich zainteresowań, miały spotkania mojego dziadka Ksawerego z kolegami. Podczas takich spotkań grało się w karty i wspominało. W karty nie umiem grać do dnia dzisiejszego, ale ich opowieści były tak ciekawe, że trudno o nich nie pamiętać. Także mój tata, podczas różnych prac, opowiadał mi ciekawe historie. One wszystkie bardzo mnie interesowały. Ja osobiście do dziś, więcej radości czerpię z informacji, które uda mi się zdobyć, niż z samego przedmiotu. Za każdą rzeczą stoją ludzie, ich życie i wspomnienia i to jest ważne.

MBP: Od jakiego przedmiotu zaczęła się kolekcja?

K.K.: Pierwszym przedmiotem w mojej kolekcji była pocztówka, którą dostałem od kolegi. Znalazł ją, robiąc porządki. Przedstawia most na rzece Drwęcy. I tak to się zaczęło.

MBP: Skąd pochodzą kolejne przedmioty z Pana kolekcji?

K.K: Wiele rzeczy zdobywa się przy okazji „czegoś”. Ludzie bardzo często nie mają świadomości ani wiedzy, co posiadają. Nie znają swoich historii rodzinnych, dlatego wiele rzeczy, dokumentów czy zdjęć nie kojarzy się im z niczym wartościowym. Kiedy umiera babcia czy dziadek, rodzina robiąc porządki, wyrzuca to, co dla historyków regionu, jest najcenniejsze. Łza kręci w oku, jak widzę, że ludzie nie szanują skarbów, które mają w domu. Dla nich są to śmieci. To bardzo przykre, że młodzi często nie przywiązują wagi do historii rodzinnych. Często w rozmowie z ludźmi uświadamiam im o wartości rzeczy, które posiadają. Niektórzy chcą poznać przeszłość. Zaczynają pytać, szukać i to, co odkrywają zaczyna mieć dla nich znaczenie.

Większość rzeczy do mojej kolekcji, zdobywam poza regionem.

Uważam, że rodzinne skarby, powinny znajdować się w domach rodzinnych, chociaż nie zawsze jest to możliwe.

MBP: Jaki przedmiot uważa Pan za najcenniejszy? Czy z którymś z nich wiąże się jakaś wyjątkowo ciekawa historia?

K. K.: Z konkretnym przedmiotem chyba nie… One wszystkie mają dla mnie znaczenie, wszystkie są cenne. Jeśli chodzi o pocztówki to moja ulubioną jest ta, przedstawiająca park miejski w Nowym Mieście Lubawskim w 1906 roku.

MBP: Czy współpracuje Pan z innymi kolekcjonerami?

K. K.: Tak. Często wymieniamy się jakimiś przedmiotami lub sprzedajemy je. Dawniej spotykaliśmy się podczas spotkań dotyczących historii lokalnej, takie spotkania odbywały się kiedyś często.

MBP: Pracuje Pan jako nauczyciel. Czy to było Pana marzeniem?

K. K.: Jak się urodziłem to chciałem zostać archeologiem (śmiech).

Studiowałem w Bydgoszczy rolnictwo, później ekonomię rolnictwa i pedagogikę. Po studiach złożyłem dokumenty, aby w naszej szkole odbyć praktykę. Jednak w sierpniu okazało się, że brakuje nauczyciela i tak już od ponad 15 lat pracuję w szkole. Podoba mi się ta praca.

MBP: Czy ktoś z rodziny podziela Pana pasję?

K. K.: Tak, syn Cezary. Zawsze jeździł ze mną na giełdę. Jednak jego najbardziej interesuje odrestaurowywanie starych motorów. Już jako piętnastolatek się tym interesował. Odnowił nawet kilka motorów. Jeśli chodzi o córki, Olę i Agnieszkę, są mniej zainteresowane  historią. Może kiedyś się to zmieni. Najważniejsze to być zaangażowanym, mieć pasję.

MBP: Życzę Panu wielu ciekawych i rzadkich nabytków kolekcjonerskich. Dziękuję za rozmowę.

K. K.: Dziękuję.

Rozmowę przeprowadziła: Aneta Rogowska

Nowe Miasto Lubawskie, 25.03.2013 r.

 

 

Więcej w tej kategorii: « Wywiad z Henrykiem Kopiczyńskim
Powrót na górę